NA POLICJANTA

 

Metoda „na policjanta” to kolejna ewolucja metody „na wnuczka. Schemat działania przestępców jest jednak bardzo podobny.

Dzwoni fikcyjny pracownik poczty, np. listonosz. Twierdzi, że na nasze nazwisko nadana została paczka, ale widnieje tam błędny adres, więc nie może zostać dostarczona. Pracownik prosi o podanie aktualnego adresu, dostaje go i od razu się rozłącza.

Po chwili ponownie dzwoni telefon, tym razem przedstawia się fałszywy policjant z wydziału kryminalnego, podaje imię, nazwisko i stopień. Oszust opowiada o grupie przestępczej, która próbuje wyłudzać pieniądze na pracownika poczty. Radzi, by na wszelki wypadek złożyć oszczędności w policyjnym depozycie.

Fałszywy policjant namawia do weryfikacji jego tożsamości poprzez zadzwonienie na numer 997. Nie rozłącza się, więc nowe połączenie nie jest możliwe. Jednak starsze osoby w stresie wybierają numer alarmowy policji. Do nowego połączenia nie dochodzi. Oszust przekazuje słuchawkę swemu kompanowi i ten potwierdza ofierze, że rozmawiała z policjantem.

Po kilkudziesięciu minutach w mieszkaniu ofiary pojawia się fałszywy policjant, który zabiera gotówkę do policyjnego depozytu. Pieniądze znikają razem z oszustem.

Pamiętaj!

  • Prawdziwa policja tak nie postępuje.
  • Funkcjonariusze policji nigdy nie informują o prowadzonych przez siebie sprawach telefonicznie.
  • Policja nigdy nie prosi obywateli o przekazywanie pieniędzy ani kosztowności nieznanym osobom ani policjantom prowadzącym śledztwo.