Kradli metodą na „wnuczka”

 
 

17 czerwca 2011

 
 

Prawie sto tysięcy złotych straciło małżeństwo z Kędzierzyna-Koźla. Bezwzględny oszust podał się za ich syna, który rzekomo spowodował tragiczny wypadek samochodowy za granicą i pilnie potrzebuje pieniędzy.

We wtorkowe (14.06) południe w mieszkaniu 74-latki zadzwonił telefon. Mężczyzna podał się za jej syna i rozpaczliwie prosił o pomoc. Powiedział, że jest za granicą i spowodował poważny wypadek samochodowy. Kwota czterdzieści tysięcy euro zrekompensuje straty pokrzywdzonego, a jemu pozwoli uniknąć odpowiedzialności karnej.

Polecił kobiecie zlikwidować wszystkie konta bankowe i zgromadzić jak największą ilość gotówki. Kobieta tak bardzo przejęła się opisaną tragedią, że wspólnie z mężem bez namysłu wykonała wszystkie polecenia oszusta. Zgromadziła w ten sposób sześćdziesiąt tysięcy złotych. Oszust dzwonił, co kilka minut i ponaglał 74-latkę. Mówił, że pieniądze muszą być szybko przekazane. Mówił, że sam nie może odebrać pieniędzy, więc wyśle po nie swojego zaufanego kolegę. Gdy „kurier” wyszedł z mieszkania z sześćdziesięcioma tysiącami złotych, po kilkudziesięciu minutach ponownie zadzwonił telefon. „Znajomy” głos w słuchawce powiedział, że potrzeba więcej pieniędzy i żeby się pospieszyli. Kobieta zgromadziła jeszcze trzydzieści tysięcy złotych. W drzwiach mieszkania ponownie zjawił się ten sam mężczyzna, który pośpiesznie odebrał pieniądze i wyszedł.

Pokrzywdzeni dopiero na drugi dzień zaczęli weryfikować całe zdarzenie. Szybko okazało się, że z ich synem wszystko w porządku. Nie doszło do żadnego wypadku, a oni padli ofiarą oszustwa.

Działanie ,,wnuczków” jest bardzo podobne. Numer telefonu znajdują zwykle w książce telefonicznej. Oszuści szukają osób, których imiona uprawdopodabniają podeszły wiek. Później jedna osoba dzwoni i prosi o pomoc. Rozmowa prowadzona jest w taki sposób, aby to ofiara podała imię rzekomego dzwoniącego. Oszust potwierdza, że jest krewnym i wtedy zaczyna prosić o pilną pomoc finansową. Taki sposób działania pozwala praktycznie wyeliminować podejrzenie ze strony osoby oszukiwanej. Przestępcy opowiadają, że spowodowali poważny wypadek samochodowy i potrzebują pilnie pieniędzy na rekompensatę wyrządzonych szkód. Opowiadają też, że nagle trafiła się okazja zakupu samochodu w atrakcyjnej cenie. Gdy oszukiwana osoba zgodzi się udzielić pomocy oszust dzwoni, co kilka minut i ponagla swoją ofiarę. To powoduje, że oszukiwany nie ma czasu zastanowić się i wykonuje polecenia przestępcy. Pieniądze przekazywane są osobiście lub za pomocą przelewu ekspresowego. Oczywiste, że gotówki nie może odebrać ,,krewny” ofiary. Byłby wtedy zdemaskowany. Odbiera je kolega. Oszukani w ten sposób ludzie zwykle dopiero po wszystkim zaczynają weryfikować całe zdarzenie. Gdy okazuje się, że zostali oszukani zgłaszają się do policjantów. Zdarza się również, że całe zdarzenie jest tak traumatyczne i wstydliwe dla pokrzywdzonych, że postanawiają nikomu o nim nie mówić.

Żeby nie paść ofiarą ,,wnuczka” pamiętajmy, aby weryfikować każdą tego typu prośbę o pomoc. Dzwońmy do rzeczywistych krewnych i potwierdzajmy to. Ważne, aby dzwonić pod numer, który my posiadamy, a nie numer podany przez osobę dzwoniącą. Gdy mamy podejrzenia, że ktoś wprowadza nas w błąd, natychmiast należy powiadomić Policję. Nigdy nie przekazujmy pieniędzy osobom, których nie znamy. Wylegitymujmy takiego człowieka, koniecznie z dowodu osobistego lub innego dokumentu, którego autentyczność nie jest podejrzana (zanotujmy dane takiej osoby). Nie wykonujmy przelewów na konta osób, których nie znamy. Jeśli mamy przelać pieniądze róbmy to na konto bliskiej osoby, które znamy wcześniej. Nigdy na podane przez dzwoniącego.

Przypominamy, że w styczniu ubiegłego roku policjanci z Kędzierzyna-Koźla zatrzymali dwóch mieszkańców Opola, którzy dzwonili do 70-letniej mieszkanki Koźla podając się za kolegę jej wnuczka. Mężczyzna mówił, że wnuczek ma problemy finansowe i potrzebuje pilnie pożyczyć 20 tysięcy złotych. Kobieta zgodziła się pożyczyć pieniądze, po czym o wszystkim poinformowała policjantów. Gdy mężczyźni przyjechali odebrać „pożyczkę” policjanci już na nich czekali. Po zatrzymaniu przyznali się, że w grudniu 2009 roku na terenie Kędzierzyna-Koźla wyłudzili pieniądze także od innej kobiety.

Źródło: www.opolska.policja.gov.pl